Kazimierz Odnowiciel

W ramach omawianego tematu historycznego Krzysztof Krygier przedstawił dzieje życia Kazimierza Odnowiciela. Dzieje te w późniejszym czasie stały się podstawą do napisania opowieści „Pobieda” i zainicjowania budowy pomnika.

Kazimierz Odnowiciel syn Mieszka II i Rychezy urodził się prawdopodobnie na Ostrowie Lednickim w dniu 25 lipca 1016 roku. Był wnukiem Bolesława Chrobrego. I na ten temat rozmawiają w opowieści jej bohaterowie:

„Wielki ten nasz Bolesław, radość i dostatek dzięki niemu w kraju zapanował. Waleczny on  jest, przez to go Chrobrym nazywamy. Marzy się naszemu panu korona, żeby Polska od cesarza nie zależała. Syn jego też już sławny jest,  imię po dziadku Mieszko mu dano. Żona jego z cesarskiego rodu pochodzi. Rycheza niedawno syna urodziła, któremu imię Kazimierz Mieszko kazał nadać, - mówił ksiądz Przybigniew. - Myśmy myśleli, że mu Bolesław dadzą, bo przecież to on po Mieszku władzę obejmie, - odparł Marcin.

- Bolesław Mieszka i Rychezę w zamku na Lednicy posadził, żeby ich blisko siebie mieć i na narady do Gniezna i Poznania przyzywać, przez co często swojego wnuka Kazimierza widzieć może, bo ponoć bardzo go miłuje. – Szkoda, że do naszego grodu nie zajeżdżają, - odparła Ina.”

Dzieciństwo Kazimierz spędzał w zamku na wyspie Ostrowa Lednickiego, gdzie wielki wpływ na jego świadomość miał Bolesław Chrobry. Tam też odbyły się postrzyżyny:

„- Czcigodny ojcze, witamy cię w dniu tak uroczystym, kiedy to Kazimierz  spod władzy matki pod moją porękę przechodzi. Od dziś jego piastunem zostaje miły naszemu sercu Spitygniew. Po tych słowach Mieszko wziął do ręki pozłacane nożyce i jak kazał starodawny obyczaj, obciął złote loki Kazimierzowi.- Od dzisiejszego dnia, na prośbę mej małżonki,  nadaję ci drugie imię Karol.

Ucieszył się na te słowa Bolesław, bo imię Karol tylko królom nadawano.

Kazimierz, który całą uroczystość przestał spokojnie z wielką powagą, teraz ponownie rzucił się w objęcia dziadka, którego bardzo kochał i podziwiał.”

Po koronacji Chrobrego i jego śmierci niekorzystnie zmieniła się sytuacja Polski:

„Mijały lata, powoli „wiek złoty” zaczął się zamieniać w „ołowiany”. Ze zmiennym szczęściem królował Mieszko II. Najpierw udane wyprawy króla na Saksonię, z których przywieziono 6 tysięcy niewolników i bogate łupy. Ale później powstały dwie nieprzyjazne koalicje. Jedna pod wodzą brata Mieszka - Ottona, który sprzymierzony z Niemcami , a druga - Bezpryma z Rusinami. Uderzenie z dwóch stron spowodowało klęskę Mieszka, który uciekł do Czech, a Rycheza z Kazimierzem do Niemiec.  Władzę w kraju obejmuje Bezprym - najstarszy syn Chrobrego, który rządził bardzo okrutnie. Na dodatek wydzielił z kraju dwie dzielnice, jedną dla Ottona drugą dla Dytryka, przyrodniego brata Chrobrego.

         Bezprym po kilku miesiącach władzy zostaje zamordowany. Umiera Otton, a Dytryk zostaje wygnany na Ruś. Wobec tego do kraju powraca Mieszko II i na krótko jednoczy kraj. Ale po roku rozstaje się z życiem, oddając władzę swojemu synowi Bolesławowi, zwanemu Zapomnianym i Okrutnym. To jego bezwzględne rządy doprowadzają do wrzenia. Powstało  zamieszanie i chaos, w którym kmiecie wielmożni zabierali co popadło, i grody, i ziemie, i ludzi wolnych w swoich niewolników zamieniali. W tym wrzeniu Bolesław Okrutny zostaje zamordowany. Do kraju chce powrócić Kazimierz, ale i on zostaje wygnany. Powstaje olbrzymie wrzenie ludności, jedni drugich zabijają i w niewolników zamieniają. Zaczyna szerzyć się pogaństwo. Polska takiego spustoszenia doznaje, że zupełnie z bogactw i ludzi zostaje ogołocona.”

Ostateczną klęskę i spustoszenie zostaje dokonane przez księcia czeskiego Brzetysława. Kraj dosłownie i w przenośni zostaje zamieniony w zgliszcza. Wtedy to za sprawą pomocy cesarza i matki Rychezy ponownie powraca do Polski Kazimierz:

 

„- Chorągiew z białym orłem na czele pochodu jest widoczna! - wykrzyknął radośnie Bożydar.

- To Kazimierz do ojczyzny, jak przepowiadali kupcy, wraca. Może nasze pismo otrzymał - już donośnym głosem zawołał Wojciech.

         I zbliżały się do nich hufce pancerne. Na czele jechał chorąży z wielką chorągwią królewską, którą Bożydar pierwszy rozpoznał.

 Za nim sam Kazimierz w pancerzu pozłacanym i pięknym, przyozdobionym piórami szyszaku. Po nim pancerni woje, cali w stal zakuci. Wyszli im naprzeciw woje Wojciecha i uklękli na kolana.

- Kto wy!

 - My z Ostrowa, Stróży Piastowskiej! - odpowiedzieli chórem.

- Jacyś mi znajomi jesteście, poznaję was obu, wy mnie przed niedźwiedziem z topieli ratowaliście. Poznaję was, a reszta?

 - My wszyscy z grodu, pod Ściborem służymy i czekamy na twój powrót Panie.”

Miejscem powrotu był gród Ostrów (Pobiedziska) jako jeden z nielicznych trwał przy Piastach i Kazimierzu. O niego Kazimierz rozpoczął dzieło odbudowy kraju i przywracania wiary chrześcijańskiej. Miał do wyboru dwie drogi. Mógł pomścić krzywdy i karać winnych lub wybrać drogę przebaczenia. Wybrał to drugie:

 „W czasie czytania nieraz szloch się roznosił, a i szemrano przy  innych imionach. Widać było, że jakieś przewiny zmarli mieli na sumieniu wobec tu obecnych lub ich rodów.

 Po wymieniankach rozpoczęła się msza  święta. Na koniec zaśpiewano Bogurodzicę, którą to pieśń coraz więcej ludzi znało i pokochało.

Na koniec zabrał głos sam Kazimierz:

- Wiem co tu się działo podczas niedawnej rebelii, że jeden drugiego zabijał, potem pod okrutne rządy mego przyrodniego brata trafiliście, przez co niejeden życie stracił lub w niewolę był sprzedany. Niejeden z was wiarę katolicką utracił i do pogaństwa powrócił, przy tym na sługi kościoła ręce podnosił. Wielu księży i zakonników powiesiliście I co gorsza - ukamienowaliście.  Ale na końcu sami karę odebraliście, bo książę Brzetysław okrutnie się z tą ziemią i mieszkańcami rozprawił, wielu zabijając i majątek, i wszelki dobytek zabierając, co gorsza w niewolę całą ludność niektórych grodów zabrał i na targu w Pradze w niewolę sprzedał,  wprzódy dzieci od matek, a mężów od żon na zawsze oddzielając. Nic, że zrabował cale nasze złoto. Najwięcej bolejemy nad stratą relikwii Świętego Wojciecha, na których cały nasz Kościół i królestwo było zbudowane.

         Mając na uwadze te wszystkie zdarzenia i ich okoliczności, nikogo karać nie będę. Wszystkim co są winni krwi, nieszczęść bliźnich i królestwa, wybaczam.  I wam nakazuję i proszę, żebyście sobie nawzajem wybaczyli, przez co odnowę państwa i kościoła  razem uczynimy. Amen.

 - Amen, amen ….,  - rozległo się w kościele.

Na te słowa wielu rzuciło się w ramiona o przebaczenie wzajemnie prosząc. Co chwila rozlegały się szloch i płacz, ale była w tym płaczu nadzieja na lepsze jutro, na pokój i zgodę.”

 Największym i najsilniejszym wrogiem Kazimierza Odnowiciela był dawniejszy sługa jego ojca cześnik Masław. Stworzył on na Mazowszu osobne państwo, którego stolicą został Płock. Państwo to oparte na sojuszu z Brzetysławem i pogańskim Pomorzem, Litwą i Jaćwieżą było śmiertelnym wrogiem Polski. W przypadku zwycięstwa Masława upadł by ród piastowski i Polska.

Kazimierz miał tego świadomość, dlatego postanowił oddać siebie i Polskę w opiekę Matki Bożej. Miało to miejsce w kościele w Ostrowie(Pobiedziskach), który ufundowała jego prababka Dąbrówka żona Mieszka I:  

„I zrobiła się cisza tak wielka, że było słychać pohukiwanie puszczyka. Jakoś wszyscy zamilkli, bo trwoga ich ogarnęła na myśl, co niedługo się stanie. Może nie o sobie myśleli, ale o tych najsłabszych i najbardziej kochanych, których mogą nie dać rady obronić.

 Wtedy ksiądz Przybigniew tę dręczącą ciszę przerwał, mówiąc,

 - Pozostaje jedynie zaufać Panu Bogu i jego Matce, dlatego królu przyjmij ten ryngraf, co go dzisiaj przed obrazem Bogurodzicy poświęciłem i tobie panie chcę ofiarować, aby Matka Boża na nim przedstawiona, tak pięknie przez Teodora wyrzeźbiona, ciebie ochraniała, a z tobą całe nasze wojsko.

 Gdy to mówił łzy niejednemu z wojów z ócz pociekły.

 - Przyjmuję ten miły podarunek, księże Przybigniewie, bo wiem jaką masz miłość do Marii, a i ja Ją tu w waszym kościele pokochałem. Gdy tę pieśń świętowojciechową słucham wszystko mi się wydaje możliwe.

A teraz na modlitwę do kościoła pójdziemy, żeby o pomyślność naszej ojczyzny się modlić.

            Wszyscy już wyszli z kościoła, tylko Kazimierz wciąż trwał na modlitwie. Przez jego głowę przebiegały różne myśli. Może nie podołam tym zadaniom, jakie sobie i poddanym nałożyłem, może lepiej było po matce Rychezie dziedziczyć i w Germanii w swoim spokojnym księstwie rządzić? Sprowadzę, na tych, co już tyle nieszczęść przeszli jeszcze jedno, może najgorsze. Może mi lepiej było do duchownego stanu iść, ludzi z Panem Bogiem jednać?

 Tyle krwi może być przelane na marne! I trwał w tym zamyśleniu. Miecz co go mu Maciej darował, odłożył. Miał już wszystko zostawić, powiedzieć, ze nie podoła unieść tego ciężaru…..  Nagle przed oczyma jakaś postać mu się przedstawia, poznaje - to ty Pani?.... . Matka Boża kroczy na czele rycerstwa chrześcijańskiego, wszyscy jakby w uniesieniu idą za Nią.

 Obudził się, jakby ze snu, a do jego uszu dobiegł głos „Nie lękaj się, weź swój miecz i stań mężnie na czele swojego wojska, Ja cię osłonię”.

 Wtedy nadszedł ksiądz Przybigniew i zapytał  - Co ci panie?

 - Nic, miałem sen. Ukazała mi się Matka Boża. Szła na czele rycerstwa, a potem głos kazał mi wziąć miecz. 

 - Idź za tym głosem, Panie, - powiedział takim głosem, że z Kazimierza opadły ostatnie wątpliwości.”

W krótkim czasie od tego objawienia dochodzi do walnej bitwy z Masławem pod Pobiedziskami. Nazwa Pobiedzisk pochodzi od słowiańskiego słowa „pobieda” czyli zwycięstwo. Kazimierz zwyciężył pomimo, że jego wojska były wielokrotnie słabsze. Masława zgubiło nie docenienie determinacji i siły woli Kazimierza i jego wojska.

„Wtedy Kazimierz dał rozkaz do ataku całymi siłami. Zahuczały rogi gromki okrzyk wydobył się z ust wojsk polskich. Tak, jak potężna morska fala, uderzyło wojsko na kłębiącego się wroga. Teraz tarczownicy rozpoczęli krwawe żniwa. Ich potężnym uderzeniom nie oparli się Pomorzanie, Jadźwingowie i Litwini. Wielkich wśród tarczowników czynów dokonywał Jan Kropidło ze swoją maczugą, który jednym uderzeniem i konia i jeźdźca powalał. Znalazł się w zasięgu jego maczugi sławetny Światłozar. Podzielił on los wielu napastników, którzy na pobojowisku na zawsze zostali. A i łucznicy nie próżnowali, bo ciągle strzałami razili wroga, tak że już tylko ucieczka była  dla niego ratunkiem. Ale i to nie zawsze. Bogdan ze swoim czelnym hufcem w pogoń za Mazowszanami ruszył i takie spustoszenie siał, że miejsce, gdzie największą ilość Mazowszan pobił, Kościałkami do dziś nazywają.”

Zwycięstwo Kazimierza Odnowiciela równało się przywrócenie władzy Piastów i wiary chrześcijańskiej:

 „Na ten czas zebrano z pobojowiska wszystkie znaki pogańskie i przed Kazimierzem spory stos z nich powstał.

 - Chcieli nas poganie ogniem i żelazem do swoich obyczajów przywrócić, my chcemy w pokoju żyć i prawdziwego Boga i Jego Matkę miłować. Dlatego  nigdy nie będziemy ich nawracać siłą, ale i też nie damy, by nas siłą tłamszono. Aby już nigdy na nasze ziemie ci bożkowie nie powrócili, rozkazuję ich wizerunki spalić.

 I buchnął ogień, który oczyszczenie przynosi.”

                         Po zwycięstwie pod Pobiedziskami odwróciły się losy Polski;

 „Tak jak w skutej lodami rzece zbliżająca się wiosna lody rozrywa, tak zwycięstwo w bitwie pod Pobiedziskami było przełomem w dotychczasowych klęskach naszej ojczyzny. Odtąd już rozpoczęło się pasmo zwycięstw

 Mijały lata. Kazimierz Odnowiciel w wielkim trudzie i znoju ojczyznę odbudowywał. Jeszcze raz  z Masławem , który pod Pobiedziskami nie zginął ale ranny został, musiał  wojny toczyć. Wreszcie go wespół z Jarosławem Mądrym jeszcze raz pokonał i Mazowsze do Polski powróciło. Sam Masław u Jaćwingów śmierć znalazł.”

 W 1048 roku Kazimierz Odnowiciel zakłada na prawie polskim miasto Pobiedziska, któremu nadaje przywileje, nazwę i herb. Postać Kazimierza Odnowiciela znajduje się w herbie miejskim po dzień dzisiejszy:

„Przed rozpoczęciem mszy jeszcze raz zabrał głos Kazimierz Odnowiciel:

 - Jako wszystkim jest wiadome, dzięki wstawiennictwu Maryi zwycięstwo wielkie tu zostało odniesione, przeto kazałem sporządzić napis, który nad obrazem Bogurodzicy zawiesić pragnę, a przed zawieszeniem o poświęcenie i odczytanie przez biskupów proszę.

I odczytano ten napis:


UBŁOGOSŁAWIŁ CIĘ PAN

POTĘGĄ SWOJĄ, BO PRZEZ CIEBIE

W NIWECZ OBRÓCIŁ

 NIEPRZYJACIÓŁ NASZYCH


I odczytał sekretarz pismo spisane po łacinie, co rusz przerywając i na nasz język tłumacząc.

„W imię Pana. Amen. Ja Kazimierz z Bożej łaski władca ziem polskich, spisać kazałem, że tutejsze miasto Pobiedziska na prawie polskim zakładam. Herbem jego będzie tarcza dwupolowa. W lewym polu orzeł biały książęcy na czerwonym tle, z prawej zgodnie z życzeniem ludzi tutejszych, moja postać ma być umieszczona. Władzę nad miastem tym grododzierżca będzie sprawował, którego mianowanie królewskiej decyzji zawsze pozostawione zostanie. Grododzierżca władzę sądu będzie miał, którą w moim imieniu wykonywać będzie.

Aby miastu pomyślność zapewnić było można, przeto dochody z  jezior Piestrachowo, Dobra i miejscowości Zastrożnej, Głównej, Zbierkowa i Prądna do miasta należą.

          Ponadto jarmark roczny na tutejszym rynku na dzień 2 lipca w Święta Nawiedzenia Najświętszej Dziewicy Marii wyznaczam. Targi tygodniowe w we czwartki wypadać będą … , Ponadto dochody z łaźni, mielcucha…, Komes z Pobiedzisk zawsze na moje wezwanie, zbrojnych na prawie rycerskim tu osiedlonych pod  swoim dowództwem przyprowadzi … ”, Na dowód czego przyłożyłem pieczęć królewską.

         Działo to się Pobiedziskach, w Święto Nawiedzenia Najświętszej Dziewicy Marii w roku Pańskim 1048. W obecności biskupów ….”

 Kazimierz Odnowiciel i jego dzieło jak napisał jeden z najsłynniejszych historyków Paweł Jasienica w swej książce „Polska Piastów” zasłużył na wielkie uznanie. Wspomniał o nim Jan Paweł II w homilii podczas pobytu w Lubaczowie.

„Minęły lata, i oto  28 listopada 1058 umiera w Krakowie Kazimierz Odnowiciel, którego następcą zgodnie z jego wolą jego syn Bolesław został. Jemu to przyszło spełnić marzenie Kazimierza o koronie, bo został koronowany w Gnieźnie w 1076 roku.

Było jeszcze Pobiedziskom dane Kazimierza oglądać, kiedy to kondukt żałobny z trumną królewską do miasta dotarł. Wtedy w żałobnym nastroju wielkiego władcę żegnano. Ksiądz Stanisław, następca Przybigniewa, nabożeństwo za króla w kościele odprawił, a rycerze ziem pobiedziskach cały czas przy trumnie straż trzymali. Na koniec ze sztandarem przybranym czarnym kirem w żałobnym pochodzie ku Poznaniowi podążyli. Tam w odbudowanej katedrze ostatnią przysługę królowi oddali.

 Po uroczystościach żałobnych Kazimierza Odnowiciela w sarkofagu obok Mieszka, Chrobrego i ojca pochowano.

 A kronikarz napisze o nim „zdobył zwycięstwo, pokój i cały kraj”.

 Słowa Galla Anonima umieszczono na jedynym w Polsce pomniku Kazimierza Odnowiciela, ufundowanym z okazji 750-Lecia Nadania Pobiedziskom Praw Miejskich w 2007 roku.

 Książka „Pobieda” oparta została na wielu źródłach historycznych i pracach naukowych a także podaniach zebranych z okolic Pobiedzisk. Wszystkie nazwy mają pochodzenie historyczne, są związane z Pobiedziskami i okolicą, w tym także imiona i nazwy rodów rycerskich.

Ilustracje wykonane przez Helenę Krygier są zgodne z realiami historycznymi, dotyczącymi wieku XI-tego.

 

Wszelkie prawa zastrzeżone ©

Realizacja: Stronakultury.pl

  • SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA ZAJĘCIA STAŁE ORAZ KONCERTY W NASZYM OŚRODKU KULTURY********SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA ZAJĘCIA STAŁE ORAZ KONCERTY W NASZYM OŚRODKU KULTURY***********SERDECZNIE ZAPRASZAMY NA ZAJĘCIA STAŁE ORAZ KONCERTY W NASZYM OŚRODKU KULTURY
Zaszyfrowany adres tej strony